3/02/2016

Ambasadorska paczka sklepu Kalina #1 - Luty | Serum do włosów Ecolab, Mydło Yope, Szampon łopianowy Fitokosmetik


Myślę, że każdy kto choć trochę interesował się kosmetykami rosyjskimi kojarzy Kalinę i nie trzeba szczególnie Wam jej przedstawiać. Sklep oferuje mnóstwo kosmetycznych dobroci, głównie zza naszej wschodniej granicy, choć w asortymencie można znaleźć też marki z innych krajów (w tym Polski). Idea jest jedna, ma być jak najbardziej naturalnie, organicznie i ziołowo, możemy więc liczyć na fajną jakość i ciekawe składniki :) 

Od lutego mam przyjemność być Ambasadorką sklepu, z czego bardzo się cieszę, to świetna okazja do odkrycia wielu interesujących produktów. Co miesiąc będę miała dla Was garść recenzji, a posty będą pojawiały się w formie serii. Z mojej strony, jak zawsze, możecie liczyć na szczere opinie bez lania lukru, dokładnie takie też jest założenie tej akcji. Mam nadzieję, że będzie ciekawie :) Przygodę czas zacząć! O składzie pierwszej paczki decydowałam sama, przy tak bogatej ofercie wybór nie był łatwy, ostatecznie postawiłam na dwa produkty, które od dawna chciałam poznać, skusiłam się też na jedną nowość.


ECOLAB - SERUM DO WŁOSÓW STYMULUJĄCE WZROST (włosy tłuste)

O swoich kłopotach z wypadaniem pisałam już nieraz. Bywają okresy lepsze i gorsze, walka trwa, wciąż szukam czegoś, co przyniesie długotrwałą poprawę. Przełom zimy/wiosny zawsze wiąże się z natężeniem problemu, więc oprócz suplementacji regularnie stosuję też wcierki mogące pomóc włosom pozostać na swoim miejscu. Mój łojotokowy skalp bywa kapryśny, absolutnie nie toleruje tradycyjnego olejowania ani żadnych treściwych konsystencji, niezbyt dobrze reaguje też na bardziej agresywne składniki, musi być delikatnie, nieobciążająco i odżywczo jednocześnie. 

Serum Ecolab występuje w dwóch wariantach - do włosów suchych i do włosów tłustych z problematyczną skórą głowy, z oczywistych względów zdecydowałam się na ten drugi. 95% składników pochodzenia roślinnego oraz wizja zagęszczonych i błyszczących włosów brzmi zachęcająco. W składzie rzeczywiście znajdziemy mnóstwo dobra. Mamy pełen witamin i minerałów ekstrakt z hibiskusa, lekkie olejki (cyprysowy, grejpfrutowy, z drzewa herbacianego) mające za zadanie odświeżać, tonizować, regulować pracę gruczołów łojowych, odnawiać komórki skóry i eliminować łupież, mamy też unikalny kompleks PROCAPIL. Na PROCAPIL składa się min. kompleks aminokwasów i biotyny (odżywia i wzmacnia), apigenina z drzewa grejpfrutowego (flawonoid pobudzający krążenie i wzrost włosów) oraz kwas oleanowy z liści oliwnych (szczególnie pomocny przy łysieniu androgenowym). Naprawdę dawno nie trafiłam na wcierkę, w której kompozycja składników tak dobrze odpowiadałoby moim potrzebom. 

Serum stosuję po każdym myciu, czyli codziennie lub co 2 dni. Ma przyjemny roślinny zapach, jest zupełnie nieobciążające, po wysuszeniu włosy u nasady są minimalnie sztywniejsze niż zazwyczaj, co ja akurat lubię, bo wyglądają na nieco gęstsze i ładniej się układają. Forma sprayu znacznie ułatwia proces aplikacji i ogranicza marnowanie zawartości, po blisko miesiącu użytkowania ubytek sięga mniej więcej 1/3 pojemności, więc cała 200 ml butelka spokojnie wystarczy na 3 miesiące kuracji. W celu osiągnięcia najlepszych rezultatów producent zaleca dokładnie taki czas regularnego stosowania. A jakie są efekty po miesiącu ? Przede wszystkim ukojenie skalpu, nie męczy mnie już tak często uczucie pieczenia i nieprzyjemny świąd skóry, a wcześniej borykałam się z tym właściwie co chwilę. Ponadto włosy u nasady wydają się być w lepszym stanie (wizualnie), ładnie błyszczą, są mniej niesforne, nie są przesuszone (co zdarza się czasem przy wcierkach tego typu). Obserwując odrosty mam wrażenie, że przyrost w tym miesiącu rzeczywiście był nieco większy niż zazwyczaj, choć szczerze mówiąc nie jest to dla mnie jakoś szczególnie ważne. Najbardziej liczę na wzrost nowych włosów i ograniczenie wypadania. W tej drugiej kwestii nie widzę niestety żadnych zmian, być może okres stosowania jest jeszcze za krótki. Jeśli zaś chodzi o baby hair, wydaje mi się, że przy linii włosów na czole pojawiły się jakieś pojedyncze maleńkie igiełki, mam wielką nadzieję, że coś się z tego wykluje, ale z ostateczną opinią wstrzymam się do zakończenia kuracji i z pewnością dam Wam znać jak sprawa wygląda po 3 miesiącach. 
Serum znajdziecie TUTAJ, kosztuje 29.99 zł.

Skład: Aqua, Organic Hibiscus Extract (organiczny ekstrakt hibiscusa), Glycerin, PROCAPIL [ (Butylene Glycol (and) Water (and) PPG-26-Buteth-26 (and) PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (and) Apigenin (and) Oleanolic Acid (and) Biotinoyl Tripeptide-1)], Sorbitan Olivate, Melaleuca Essential Oil (olej drzewa herbacianego), Organic Cypressus Oil (organiczny olej cyprysa), Organic Citrus Paradisi Essential Oil (organiczny olej grejpfruta), Perfume, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.



YOPE - MYDŁO W PŁYNIE WANILIA I CYNAMON

Mydło YOPE znalazło się na mojej kosmetycznej wishliście na 2016 rok, więc nikogo pewnie nie zdziwi, że było moim pierwszym typem przy wyborze produktów z Kaliny :) Wiecie, że to Polska marka ? Ciekawość wprost mnie zżerała. Zdecydowałam się na wersję waniliowo-cynamonową, uwielbiam takie kompozycje zapachowe, więc zapowiadało się cudnie. I tutaj jestem odrobinę zawiedziona. Zapach owszem, jest bardzo przyjemny, niezbyt przesłodzony, brak w nim chemicznego smrodku, czuć go na skórze po wysuszeniu rąk, jednak spodziewałam się, że będzie intensywniejszy. Wyczuwam głównie wanilię, cynamon też gdzieś tam jest, ale to tylko takie majaczenie w tle. Następnym razem zdecyduję się na Werbenę, bardzo polecałyście mi tę wersję na Fb. Tak, tak, planuję zakup nowej butli, bo oprócz delikatnego zapachowego niedosytu nie mam już żadnych zastrzeżeń. Zalet jest zdecydowanie więcej. Fajna, niezbyt gęsta żelowa konsystencja, dobre pienienie, wygoda stosowania, duża wydajność i najważniejsze - YOPE rzeczywiście nie przesusza dłoni. Da się to wyczuć już po pierwszym użyciu, zazwyczaj po mydle skóra jest lekko ściągnięta, a w tym przypadku nic takiego nie występuje. Skład jest krótki i prosty, oprócz substancji myjących zawiera ekstrakty z kory cynamonu i wanilii, roślinną glicerynę, witaminę B5 i alantoinę. Mydła są wolne od parabenów, silikonów, barwników, SLS-u i SLES-u. Oprócz swojego standardowego przeznaczenia, naprawdę fajnie sprawdzają się w roli żelu pod prysznic. Wisienką na torcie jest cudny design opakowań, ujmuje mnie ten lekko retro klimat. Mydła dostępne są w 3 wersjach zapachowych, 500 ml butelka z dozownikiem kosztuje 15.99 zł, do kupienia TUTAJ. W ofercie dostępne też są uzupełnienia - 500 ml za 13.99 KLIK

Skład: Aqua, Coco- Glucoside (and) Disodium Lauryl Sulfosuccinate (and) Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Coco- Glucoside (and) Glyceryl Oleate, Cetyl Betaine, Cinnamomum Zeylanicum Extract, Vanilla Planifolia Extract, Sodium Sunflowerseedamphoacetate, Parfum, Lactic Acid, Panthenol, Allantoin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.



FITOKOSMETIK - ŁOPIANOWY SZAMPON DO WŁOSÓW "TOTALNA REGENERACJA"

To ta nowość, o której wspominałam we wstępie. Rzadko eksperymentuje z szamponami, mój skalp nie lubi zbyt częstych zmian, wiele szamponów (także naturalnych) powoduje u mnie koszmarny łupież, więc raczej trzymam się sprawdzonych pewniaków. W tym przypadku skusiła mnie innowacyjna formuła oparta na bazie naturalnych orzechów mydlanych i całkiem fajny skład. Krótki i jednocześnie dość bogaty w ekstrakty, ale należy mieć na uwadze, że wspomniane wcześniej orzechy nie są tu jedynymi substancjami myjącymi, pojawia się też detergent. Spośród dostępnych opcji wybrałam wersję łopianową z olejkiem cedrowym i kompleksem roślinnym, przeznaczoną do włosów przesuszonych, łamliwych i podrażnionych. Szampon ładnie się pieni, dobrze oczyszcza skórę, a słodki cukierkowo-owocowy zapach stanowi miły akcent. Tytułowy ekstrakt z łopianu zajmuje w składzie trzecią pozycję, dalej jest też żen-szeń, ekstrakt z kaliny koralowej, ekstrakt z lawendy i oczywiście olejek cedrowy. Całość ma delikatnie oczyszczać, odbudowywać strukturę włosa, odżywiać, wzmacniać i stymulować wzrost. Dla moich przerzedzonych, słabych i bardzo delikatnych włosów ta mieszanka okazała się aż nazbyt odżywcza. Szampon może obciążać właśnie takie piórka jak moje, przez co szybko wyglądają nieświeżo. Na długości jest świetnie, włosy są sypkie, lśniące i miękkie, ale przy nasadzie jest już nieco za ciężko. Dużo większy pożytek będą miały z niego posiadaczki suchych skalpów :) Wszystkie szampony z tej serii mają 450 ml pojemności, kosztują 18.99 zł, znajdziecie je TUTAJ, a wersję łopianową TUTAJ

Skład: Aqua, Sapindus Mukurossi Peel Floral Water, Cocamidoproyl Betaine, Arctium Lappa Extract, Cocamide DEA, Glycereth-2, Cocoate, Sodium Laureth-5 Carboxylate, Glycerin, Panax Ginseng Extract, Viburnum Opulus Extract, Lavandula Angustifolia (Lavender) Extract, Cedrus Deodara oil, Maris Sal, Parfum, Glicol Distearate, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Benzyl Alcohol, Saccharomyces Cerevisiae Extract, CI 60730, CI45380.


Podsumowując, wszystkie trzy produkty okazały się ciekawym wyborem. Z mydłem i serum trafiłam niemal w punkt, szampon jest zbyt odżywczy dla moich przerzedzonych i delikatnych włosów, ale nadal uważam, że seria na bazie orzechów mydlanych jest godna uwagi. Być może w moim przypadku lepiej sprawdziłaby inna wersja, mam próbki, więc będę testować.

Jeśli znacie któryś z tych produktów, z chęcią poznam Waszą opinię. Co sądzicie o rosyjskich kosmetykach ? Lubicie, korzystacie ? Jestem ciekawa czy macie pośród nich swoje perełki, dajcie znać :)

33 komentarze:

  1. Rosyjskimi kosmetykami się trochę interesowałam ale sklepu nie znałam :D. Kojarzę mydełko Yope z Pretty Boxa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, w takim razie już znasz ;)

      Usuń
  2. ja również zostałam ich Ambasadorką :-) Świetne kosmetyki wybrałaś, wszystkie marki znam ale akurat tych produktów które pokazałaś nie miałam okazji testować :-) ps uwielbiam rosyjskie kosmetyki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! W takim razie idę do Ciebie poczytać :)

      Usuń
  3. Sklep znam, kiedyś zamawiałam od nich kosmetyki do włosów :) Nie mogę się napatrzeć na zdjęcia - są zawsze świetnie dopracowane ! Kosmetyki które pokazałaś są dla mnie obce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie <3
      Ciągle pracuję nad jakością zdjęć, raz wyjdzie lepiej, raz gorzej ;)

      Usuń
    2. Używasz może dodatkowego oświetlenia czy to światło dzienne ? :)

      Usuń
    3. Zazwyczaj korzystam ze światła dziennego, ale akurat te zdjęcia robiłam z pomocą lamp błyskowych :) Ostatnio ciężko trafić na jasny pogodny dzień, więc i światło jest kiepskie.

      Usuń
  4. Gratuluje tak wspaniałej współpracy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. O tak, mnie kusi wiele ich produktów :D

      Usuń
  6. Również polecam wersję z werbeną tego mydełka Yope, pięknie pachnie a zapach na skórze długo się utrzymuje ; ) Zaciekawiła mnie ta wcierka, bo od jakiegoś czasu sezonowo również mam problem z wypadaniem włosów. Będę więc czekać na ostateczną opinię po 3 miesiącach, a na razie sama zaraz zacznę testować olejek Khadi, moja skóra głowy raczej nie marudzi na olejowanie, więc mam nadzieję, że zobaczę jakieś efekty ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupię sobie je na pewno, ciekawi mnie też ich balsam do rąk :)
      Olejek Khadi fajnie się zapowiada, jak z jego zapachem ? Do zniesienia ? ;)

      Usuń
  7. czaję się na mydło Yope ale to o zapachu Werbeny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy zachwalają, więc zapach musi być super :)

      Usuń
  8. Zamówiłam dziś 3 uzupełnienia tych mydeł Yope o różnych wariantach zapachowych, zobaczymy czy mi przypadną do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe która wersja zwycięży :)

      Usuń
  9. Kosmetyki Ecolab kuszą mnie już od dłuższego czasu, jestem bardzo ciekawa czy serum przyniesie pożądane efekty przy dłuższym stosowaniu. Mydła Yope sama mam ochotę wypróbować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej nie znałam tej marki, a mają wiele ciekawostek, mam ochotę sprawić sobie kilka produktów :)

      Usuń
  10. Yope kusi mnie od dawna :) Ogólnie muszę zrobić jakieś zakupy bo ostatnio starsze pustki u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie podobnie, zwłaszcza w części pielęgnacyjnej ;)

      Usuń
  11. No proszę, nie myślałam, że w tym sklepie można kupić YOPE :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej też nie wiedziałam, ogólnie sklep jest super zaopatrzony :)

      Usuń
  12. Rewelacyjna paczka. Miałam krem do rąk Ecolab i byłam z niego bardzo zadowolona. Jestem ciekawa, jak by się spisały inne produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno skuszę się w przyszłości na kolejne produkty z Ecolab, bardzo ciekawa marka :)

      Usuń
  13. Muszę w końcu wypróbować jakieś mydełko Yope, bo opakowania faktycznie są urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam te mydło na chciejliście ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i zapraszam do zostawienia po sobie śladu :)
Jednocześnie proszę o zachowanie kultury wypowiedzi.
Nie spamuj. Wszelkie komentarze zawierające autoreklamę będą usuwane.

INSTAGRAM